Tydzień Misyjny

W niedzielę, 22 października 2017 r. Kościół na wszystkich kontynentach – zarówno w krajach bogatych, jak i biednych – obchodził Światowy Dzień Misyjny. Jest to ogólnoświatowy dzień solidarności w modlitwie i pomocy materialnej z krajami misyjnymi, a obchodzimy go już po raz 91. Natomiast w Seminarium Zgromadzenia Księży Misjonarzy, dzięki przygotowanym przez Koło Misyjne wydarzeniom, obchodziliśmy cały tydzień misyjny. Odbyło się wiele interesujących spotkań, którymi chcemy się z Wami podzielić.

Poniedziałek – poznajemy Kazachstan.

W poniedziałek zebraliśmy się w salce wspólnotowej, aby posłuchać opowiadania ks. wizytatora Kryspina Banko CM o misji w Kazachstanie. Jest to ogromny kraj, powstały w wyniku rozpadu Związku Radzieckiego. Jego powierzchnia to 2 724 900 km² (a więc jest prawie dziewięciokrotnie większy od Polski), a jednak mieszka tam niespełna 18 milionów ludzi. Stolicą Kazachstanu jest Astana – piękne, nowoczesne miasto, wybudowane w środku stepów, na których (jak relacjonował nasz prowincjał) można spotkać spore tabuny dzikich koni. Główne źródło utrzymania stanowi rolnictwo oraz wydobycie i sprzedaż ropy i uranu. Większość ludności wyznaje Islam. Chrześcijanie stanowią czwartą część społeczeństwa, a katolicy to zaledwie 2,4%.
W Kazachstanie pracuje obecnie trzech misjonarzy z Prowincji Polskiej: ks. Maciej Mech CM, ks. Paweł Kucharski CM oraz ks. Leszek Smakosz CM. Pod koniec października br. w Petrovce (jedna z miejscowości, w której posługują nasi bracia) miała miejsce uroczystość poświęcenia nowego kościoła. Otrzymał on za patrona św Wincentego a Paulo, a na uroczystości były obecne takie osoby jak: przełożony generalny Zgromadzenia, wizytator Polskiej Prowincji, czy ambasador Polski w Kazachstanie.

Wtorek – spotkanie z weteranem misji

Trzeciego dnia spotkaliśmy się z ks. Stefanem Zającem CM – misjonarzem, o którym spokojnie można powiedzieć, że „zjadł zęby” na misjach. Prawie od razu po święceniach rozpoczął on posługę misyjną. Spędził wiele lat (30) na Madagaskarze, z jedną, roczną przerwą, a później od 2002 r. posługiwał przez 12 lat we Francji. Dziś nadal żywy i energiczny chętnie dzieli się swoim doświadczeniem. Korzystając z tego, pytaliśmy – a on odpowiadał.
Mówił nam m.in. o tym, że na początku wielką barierą był język. Kiedy wyjeżdżał na misje w latach ‘70, nikt nie przygotował go do rozmawiania z ludźmi po malgasku. Na miejscu z kolei tylko nieliczni mówili po francusku. Powstał problem: jak odprawić Mszę Świętą? Jak głosić kazania? Kolejnym wyzwaniem było poznanie miejscowych zwyczajów. Misjonarz nigdy nie stanie się „naszym bratem”, jeśli nie nauczy się żyć tak, jak Malgasze. To się wiąże również z byciem ubogim – tak jak oni – a więc trzeba też przystosować organizm do tamtejszego pożywienia (żegnajcie schabowe…). Z tym jednak nie można przesadzić, bo może się okazać, że misjonarz co prawda będzie żył baaardzo ubogo – ale za to baaardzo krótko… A jednak ludziom jest potrzebny żywy misjonarz.
„Jak jedziesz na misje, to trzeba być praktycznym facetem”. Nie wystarczy umieć powiedzieć kazanie, czy sprawować sakramenty. Ksiądz na misjach jest od wszystkiego. Czasami jest budowniczym, czasami rolnikiem, czasami jego samochód służy za karetkę pogotowia… Na misjach potrzebni są ludzie zaradni.
Jest takie jedno zdanie, które bardzo głęboko zapadło mi w pamięć po tym spotkaniu. Niech ono stanie się podsumowaniem spotkania z ks. Stefanem i jednocześnie zachętą dla młodych, którzy zastanawiają się, czy wyjechać na misje. Parafrazując brzmi ono tak: „Nie ma piękniejszej pracy dla księdza jak praca na misjach. Żyjesz tak prosto, jesteś tak upokorzony, że nie masz ochoty narzekać, bo wszystkim się cieszysz”.

Środa – spotkanie z s. Hatune Dogan

Dla mnie osobiście to było najmocniejsze spotkanie w ciągu tygodnia misyjnego. Spotkaliśmy bowiem bardzo prosto (bo na czarno) ubraną kobietę z krzyżem na piersi. Na pierwszy rzut oka nikt specjalny… Jak bardzo można się pomylić! Mięliśmy na wyciągnięcie ręki kobietę, która zdobyła wykształcenie w pięciu różnych kierunkach (w tym teologia) i mówi 14 językami, ale nie to jest najważniejsze. S. Dogan od 28 lat pomaga ubogim, szczególnie prześladowanym chrześcijanom. Jednym z najtrudniejszych zadań jest „odbijanie” uprowadzonych przez tzw. Państwo Islamskie kobiet – do tej pory udało się wykupić 3 tys. osób. Siostra zna historie tych dziewczyn, bo każda z nich wypłakiwała się na jej ramieniu. Mówią do niej „mamo”, a kiedy opowiadają, jak były traktowane przez muzułmańskich ekstremistów, włosy jeżą się na głowie. Siostra przytacza słowa jednej z nich: „Mamo! Przez dwa pierwsze miesiące zostałam zgwałcona 280 razy. Potem przestałam liczyć. Nie wiem czy jeszcze jestem człowiekiem…”. Inna została porwana, kiedy miała 5 lat. Do tej pory nic nie mówi.
Kobieta, która tak konkretnie niesie pomoc, kieruje się słowami Jezusa: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. Jej działalność jest jednocześnie gigantycznym ryzykiem. S. Dogan jest świadoma, że w każdej chwili, gdy jedzie pomagać ubogim w krajach, gdzie działają terroryści, może stracić życie. Mówi jednak: „Nie boję się śmierci. Boję się uprowadzenia, bo wiem, że oni mi nie darują. Jadę jednak na Bliski Wschód, bo tam są potrzebujący”. Panie! Błogosław tej kobiecie!

Czwartek – Nigeria w Polsce

A jak Nigeria to nie obyło się również bez grania, śpiewu i tańca. Tego dnia gościliśmy s. Cynthię Ngerem i s. Antionię Okolie – obie pochodzą z Nigerii, ale obecnie przebywają w Polsce (wola przełożonych). W obu siostrach dało się zauważyć wielką troskę, kiedy mówiły o sytuacji w swoim kraju. Nie ma się co dziwić, bo sytuacja chrześcijan w Nigerii nie jest łatwa. Jest to jeden z najludniejszych krajów Afryki. Wyznawcy Chrystusa stanowią około 50% społeczeństwa i są rozmieszczeni w całym kraju. Istnieje jednak wiele ugrupowań muzułmańskich, którym ta sytuacja nie odpowiada. Najbardziej znaną jest Boko Haram, które za cel stawia sobie wyeliminowanie chrześcijan z północy Nigerii. Kościół w tym kraju jest mimo to bardzo silny. Na pytanie, czy chrześcijanie się bronią, czy odpowiadają zbrojnie na ataki muzułmanów siostry odpowiedziały: „Nie! Jeśli my złapiemy za broń, to będzie wojna, a wtedy to będzie całkowicie przegrana sprawa, bo my nie chcemy wojny. Cały czas się modlimy, a Bóg nad nami czuwa. Chrześcijaństwo jest religią pokoju”.

Piątek – Sanktuarium Matki Bożej Objawiającej Cudowny Medalik na Olczy

Na zakończenie pojechaliśmy wraz z naszym ks. dyrektorem do Zakopanego, aby w tamtejszym sanktuarium zawierzyć całe seminarium i rozpoczęty już rok studiów opiece naszej, kochanej Matki.

Dziękujemy Ci Panie za ten tydzień, w którym mogliśmy utożsamić się z naszymi braćmi, którzy w wielu miejscach na świecie są w trudnej sytuacji. Prosimy Cię, umocnij ich, strzeż i prowadź, a wielu spośród nas powołaj do pracy na misjach.

kl. Michał Adamczyk
Artykuł z 44 (3/2017) numeru Wiadomości Misyjnych

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *